|
Blog > Komentarze do wpisu
Jak co roku, ten sam punkt wyjścia.
Właśnie zdecydowałem, że nie mam ochoty narcystycznie pisać o sobie, więc ta część będzie krótka. Kiedyś nie miałem wątpliwości, że można zrobić wszystko, ale z kolei nie spodziewałem się zbyt wiele po sobie. Dziś mam lepsze rozeznanie w swoich możliwościach, ale za to nie widzę celu - innymi słowy, mam wyje*ane. Z jednej strony, gdybym mógł się cofnąć o kilka(-naście) miesięcy, zmieniłbym parę decyzji, ale też nie nauczyłbym się kilku ważnych rzeczy - i wciąż bym myślał, że jestem niezniszczalny. Każdy prawdziwy socjolog zaczyna swój wywód od "to zależy", chyba studia zaczynają mi się udzielać. Ponieważ dość jasno zdaję sobie sprawę z tego, że w ostatecznym rozrachunku można skończyć albo na dnie, albo na swoim własnym, indywidualnym szczycie, to już teraz wiem że ten rok będzie bardzo pracowity. Prześlizgiwanie się to dobry sposób, by uciec od podjęcia decyzji, w pewnych momentach życia bardzo potrzebny, ale nie mogący niczego zastąpić. Więc, do pracy, rodacy :). Dlaczego 2008 rok będzie dobry? -zdobędziemy medal na Euro 2008 (a tak!) -już za około dwa miesiące ilość światła słonecznego wróci do akceptowanego przez normalnego człowieka poziomu -Jagiellonia utrzyma się w OE -po raz pierwszy za mojego życia, rząd, na który głosowałem uchwali własną ustawę budżetową. :) -parę ciekawych inwestycji w moim mieście w końcu będzie ukończonych -już niedługo z głowy będziemy mieć killer-sesję -...to zachowam dla siebie. A ja? 01.01.2009 nie będę zaczynał w ten sam sposób. Bo zacznę wreszcie doprowadzać do końca to, za co sie wezmę. A potem przyjdą wódka, dziwki i cygara :]. wtorek, 01 stycznia 2008, funky.klezmer
|
|
...
:] Optymistaaa